Złośliwa Nutella - bthegreat.pl - z zycia wzięte

Złośliwa Nutella i pozorna wygrana

Trzy wpisy napoczęłam, ale w każdym kolejnym gdzieś po drodze utykałam. Dlatego też zabrałam się za historię wziętą z życia – takie pisze się najłatwiej, najszybciej i najprzyjemniej. Nie trzeba się zbyt wiele zastanawiać, bo historię znasz dobrze. W końcu przydarzyła się właśnie Tobie. Zapraszam więc do historii, która wydarzyć mogłaby się każdemu, ale jednak to ja byłam tą szczęściarą…

piórko - bthegreat.pl

Spokojny sobotni wieczór

Sobota to dzień rytuałów u nas w domu – zwykle wiąże się z dłuższymi spacerami (indywidualnymi lub grupowymi), ogarnięciem podłóg w domu, jakąś tam dawką nauki i wieczornym seansem. Tego dnia padło na Titanica – jakimś cudem wciąż nie obejrzałam tego filmu od początku do końca. Trzeba było to zmienić!

Usiedliśmy wygodnie na kanapie, gdy nagle przypomniałam sobie, że mieliśmy na tę okazję specjalnie kupione chrupki. Popcorn jest naszą tradycją, ale potrafię zabić dla chrupków orzechowych. Szybko zmaterializowałam się w kuchni, stanęłam przed szafką, która jest tylko nieco wyższa niż czubek mojej głowy i otworzyłam ją. Obok chrupków stała główna bohaterka dzisiejszego wpisu – Nutella. A nawet nie Nutella, tylko jej podróbka. Cóż za chichot losu.

Wzięłam głębszy oddech, wspięłam się na palce i wyciągnęłam chrupki. A razem z nimi słoik. Szkoda tylko, że tego drugiego ruszać nie planowałam.

Nic się nie stłukło….

Z hukiem słoik spadł na blat, odbił się od niego, po czym wylądował na kafelkach, podskakując jeszcze kilkukrotnie. Na szczęście wszyscy cali – moja głowa ani kończyna nie oberwały, słoik w całości, kafelki nienaruszone. Pierwotnie wystraszona, uśmiechnęłam się i poszłam dumna z siebie do salonu. Nic się nie stłukło!

Sprostuję szybko, dlaczego było dla mnie to tak znaczące wydarzenie. Lat 6 czy 7 wcześniej, na kempingu w Chorwacji, pewna nieduża dziewczynka niosła słoik Nutelli. Taki raczej większy niż mniejszy. Niezbyt tania sprawa, ale po śniadaniu trzeba było sprzątnąć, a w sercu kempingu był domek z ogólnodostępnymi prysznicami i kuchnią. Szłam, niosłam kilka rzeczy i praktycznie pełen słoik czekoladowej dobroci wysunął mi się z rąk. Oczywiście, z chorwackim, kamienistym podłożem nie miał zbyt wiele szans. Rozbił się, a wraz z nim fragment mego serduszka. Coś mi się kojarzy, że grane były łzy (moje), a do dziś, gdy trzymam Nutellę, najbliższa rodzina spogląda na mnie z politowaniem. No dobrze, wracamy do sobotniego wieczoru…

Mama z rozbiegu wstała i poleciała do kuchni zobaczyć, czy wszyscy rzeczywiście cali. Usłyszałam tylko ciche “ojejku”.

…chyba.

Weszłam zaniepokojona do kuchni – czyżbym ominęła zbity kafelek? Rozwalony blat? No co znowu mogło się stać ze mną i Nutellą?!

Spojrzałam na blat i… zaniemówiłam.
Wyobraźcie sobie najmniej prawdopodobny scenariusz tego, co mogło się stać. Spoko, założę się, że i tak nikt nie zgadł.

Trajektoria lotu Nutelli sprawiła, że słoik spadł na blat, tam odbił się, i później koziołkował chwilę po kafelkach. Co mogło leżeć akurat na tych pięciu centymetrach kwadratowych blatu, na które spadł słoik? Miska? Talerz? Książka?
Mój nowiutki telefon, a co?

Chciało mi się ryczeć z chichotu losu, rodzina nie wiedziała czy się śmiać, czy płakać razem ze mną. Ekran do wymiany, 350 złotych poszło, na szczęście jest wiele lokali specjalizujących się w reanimacji znudzonych telefonów, które potrzebowały jakiejś rozrywki w swoim zyciu – czy to skok bez spadochronu z balkonu, czy to amatorskie skoki na kamienie, czy, jak to w moim przypadku było, zakazana miłość do obiektu wdychań wielu ludzi na tej ziemi. Nutelli.

Wniosek jest jeden – powinnam wykluczyć Nutellę ze swojego życia. Podziękuje mi nie tylko mój organizm, bo taka ilość cukru mało komu pomaga, ale i telefon, który na dobre zostanie oddzielony od swojej toksycznej drugiej połówki. Związek, który rani, należy zakończyć!

piórko - bthegreat.pl

Pisany na dwie raty, ale udało się! Może jak już się rozkręciłam, będzie łatwiej z kolejnymi wpisami. Macie jakieś zakazane owoce lub inne złośliwe przedmioty w swojej historii? U mnie zawsze już niepokój budzić będzie Nutella.