Legimi - bthegreat.pl

Legimi – oddech dla portfela, kręgosłupa i drzew

Niektórzy w dzieciństwie ganiali się po podwórku grając w drzewo, inni rysowali klasy na pobliskim chodniku, a ja siedziałam w bibliotece. Prawie cały czas. Jedna z Pań, którą pamiętam jeszcze z pierwszych klas podstawówki, wciąż tam pracuje. Gdy raz na jakiś czas do niej zaglądam, zawsze się uśmiecha z sentymentalnymi łezkami w oczach.
Nigdy nie byłam osobą, której opłacało się kupować książki. Czytam dużo i szybko, co sprawia, że jakikolwiek zakup mija się z celem.
Wybawieniem okazało się Legimi. Dla portfela, kręgosłupa i drzew.

Górskie przygody Zośki

Nigdy nie miałam problemu z ufnością i nawiązywaniem nowych relacji. Jako kilkuletnie dziecko zwiałam na wyjeździe rodzicom z samego rana, a znaleźli mnie w towarzystwie dwóch starszych pań. Piłam z nimi herbatkę i rozmawiałam na poważne tematy, jednocześnie bardzo dobrze się bawiąc.
Mam to chyba we krwi. Ale pojechać w góry, przejść 80 kilometrów po różnych szlakach i przeżyć taką wyprawę z osobą, którą spotykam na żywo po raz pierwszy?
Okazuje się, że się da i jeszcze można się dobrze bawić 😉 A jakie historie się potem opowiada – zapraszam na górskie przygody Zośki!

Pies aspołeczny w podróży

Psy są różne. Czegokolwiek byśmy nie robili, nie znajdziemy dwóch takich samych. Chociaż czasem bardzo byśmy chcieli.
Niektóre czworonogi można określić ekstrawertykami – kochają wszystko, co się rusza, odnajdują się w dużych grupach i nawiązywanie nowych znajomości mają we krwi. Są też takie psy, które czują się najlepiej w znanym sobie towarzystwie i raczej nie umieją zachować się poprawnie w sytuacji z nieznanymi im osobami.
Gdyby narysować na ziemi linię i kazać psom ustawić się po jednej ze stron, Beethoven stanąłby na skraju, jedną łapą i ogonem zahaczając o pierwszą grupę – bardziej pasuje do tego drugiego typu. Ale to nie oznacza, że nie da się z nim podróżować.
Da się, i to jeszcze jak!