Z Życia Wzięte

Psi nastolatek – najlepszego Beciku!

Stało się – Pan Piesek kończy 11 lat i wchodzi w wiek nastoletni.

Sam fakt, że tu jesteśmy to ogromny przywilej. Myślę, że nic nie robi lepiej człowiekowi na głowę w kwestii jego relacji z psem, niż lecące lata w kalendarzu. To taki straszny banał, że relacja potrzebuje czasu, że mądrość przychodzi z wiekiem. I chciałabym, żeby dało się to osiągnąć wcześniej – tę perspektywę, że wszystko jest skończone, że spacer to nie przymus, a przywilej i to niesamowite, że dane jest nam przeżywać tyle wspólnych przygód. Chciałabym móc powiedzieć, że byłam mądrzejsza. Że od pierwszych chwil doceniałam tą unikatową możliwość dzielenia swojego życia z psiakiem. Że czerpałam z każdego treningu masę przyjemności, bo przecież chodzi o to, żeby robić coś fajnego razem.

Ale nie mogę.

Jak pojechałam na Svalbard i co tam robiłam? Historia o UNIS, ekologii molekularnej i determinacji

Niektórzy jeżdżą na studiach na Erasmusa do Paryża, Heidelbergu lub Lizbony. Prawie zaaplikowałam na semestr w Dani kilka lat temu, a jednak pierwszą większą de facto wymianą studencką było… wyjechanie na biegun. Północny.
Znaczy, biegun północny to kropka w oceanie / na lodzie, więc nie na sam biegun, a na archipelag o nazwie Svalbard. Dla wielu osób z Polski lepiej znany jako Spitsbergen – tak nazywa się największa jego wyspa. Ale tak, to tam znajduje się Polska Stacja Polarna Hornsund im. Stanisława Siedleckiego, to tam mieszkają niedźwiedzie polarne i to tam studiowałam przez sześć tygodni. Fajnie, nie? To chodź, dowiesz się więcej.

Dobry wieczór z bieguna – czyli pojechałam na Svalbard

Dzień dobry z bieguna. Znaczy dobry wieczór właściwie.
Tak, ja tak na poważnie. Nie, nie na weekend. Na sześć tygodni.
Jest dokładnie tak, jak to sobie wymarzyłam – pięknie i zimno. Już wszystko opowiadam.

Przewiń na górę