Życie z psem

Czas płynie tylko w jedną stronę

Wrzesień 18, 2017

Nie wiem jak to się stało. Pamiętam ten uśmiech, tę rozmowę i ten spokojny,wrześniowy wieczór jakby to było wczoraj. A minęło tyle czasu…

Różnica prawie roku – niby nic, a tak wiele… Inaczej mu z oczu patrzy…doroślej.

Dwa lata… Kiedy?

W tej chwili jesteś dla mnie nieodłączną częścią mojego świata. Gdybyś się nie pojawił, jak potoczyłoby się moje życie? Zdecydowanie inaczej. Wbiegłeś pewnie przez drzwi mojego pokoju, jednocześnie wbiegając do mojego serca. Ono zawsze jest dla Ciebie otwarte, jest nawet specjalny dział poświęcony tylko Tobie. Bo zasługujesz.

Ten rok. Ten magiczny rok. Ten niesamowity rok sprawił, że kocham Cię jeszcze bardziej. Ostatnio, siedząc na dywanie i przytulając właśnie Ciebie, usłyszałam słowa mamy skierowane do taty: „Widzisz ich? Ta relacja chyba nie może już być głębsza.” Wiele razy czytałam, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka, że terapeuta i bla, bla, bla… Nie wierzyłam w to. Tym bardziej nie sądziłam, że dane mi będzie poczuć to na własnej skórze. A jednak. Jesteś TY. Mój najlepszy przyjaciel, partner podróży i towarzysz w życiu.

Nie zmieniaj się. Kocham Cię jakim jesteś. Ale może da się Ciebie ulepszyć? Let’s try 😉

Pff… Nie będę sobie głowy zawracał ulepszeniami. Jestem idealny.

A teraz mała anegdotka:

Ponieważ wielu z Was nie wie dlaczego Bet to Beethoven, to pozwólcie, że wyjawię ten sekret.

Kojarzycie taką nutkę? Klasyczny zapis na pięciolinii. A teraz spójrzcie na pysk Beta. Jego „strzałka” nie jest w takim kształcie, a układa się właśnie w nutkę – stąd element muzyczny. Gdy był małym brzdącem, była jeszcze bardziej widoczna 😉 Kasia roboczo dała mu na imię Beethoven, a potem spytała nas jak chcielibyśmy go nazwać. Odpowiedziałam: „Hmm, jak Beethoven mógłby się nazywać…”. Przyjęło się. Nie było odwrotu 😛 Zostało. Na samym początku miałam problem z wymówieniem jego pełego imienia i tym bardziej z napisaniem go. Ale dałam radę 😉 Ilość sylab – dla większości osób podstawa. Też sądzę, że imię powinno być wymawialne i możliwe do skrócenia (w naszym przypadku Beto, Beton, Bekon, Beta, Bet, Becik, Cinek, Cin, Fretka, Wydra, Wiewiór, Potwór, Bestia, Grubas, Gupik. Jak widać jest wiele opcji 😉 ).

Ale uważam, że w spojrzeniu psa widać jego imię. Przypisane, jego własne. Niezmienne imię.

Imię jego duszy.

  • Julia Kucharska

    Sto lat Beciu <3

  • Marta Mango

    O, ciekawa sprawa z tym imieniem. Rzeczywiście, jest nutka. Swoją drogą Mango ma na sierści pręgi ułożone na kształt litery M. Obecnie trzeba trochę się wysilić, żeby to zauważyć, za papisia była lepiej widoczna. Choć, wbrew pozorom, nie ma to związku z genezą powstania jego imienia.

    [Mango to ten z czarną wstążeczką, po prawej].

    https://uploads.disquscdn.com/images/37ad557913fc166a829245816dc0656b5440a010814446482602a51938d52fa2.jpg

    • Ciekawe 😀 Historię imion i raz z reguły są zabawne 😉 Miłego dnia!

  • Marta Mango

    Ach, no i oczywiście wszystkiego, co najlepsze dla Beethovena. 🙂

  • O ja! Ale nutkowy słodziak. Imię wypisane na pyszczku, to jest to! Beto, oczywiście, że musiał tak zostać nazwany. Kolejnych cudownych lat razem, wspaniały i niezawodny przyjaciel zawsze w cenie.

    • Bardzo mi miło, że zajrzałaś tu do nas 😀 Imię do niego pasuje idealnie, nie wyobrażam sobie mówić do niego inaczej 😉 Pozdrowienia!