Magia słowa „Dziękuję”

Dziękuję.

Wyraz, który towarzyszy nam od najmłodszych lat. Na początku słyszymy podpowiedzi od rodziców w typie: „A co się mówi?”, „A magiczne słowo?”. Wtedy też szybko wpadamy na to, że wypada podziękować. Z biegiem lat zaczynamy rozumieć czym jest wdzięczność, czym jest trud związany ze sprawieniem komuś przyjemności. I zwykle właśnie w tym samym czasie, magiczne słowa znikają z naszego repertuaru.

Każde, ale to każde dziecko słyszało o zasadzie Trzech Magicznych Słów. Na wszelki wypadek je przytoczę:

Proszę, Przepraszam, Dziękuję.

W obecnych czasach coraz częściej widzimy w internecie niewdzięczne, rozwydrzone bachory. Ale jak to przy okazji swojego wpisu pisała Weronika, media lubią wyciągać sensacje. Nawet jeśli na 1000 dzieci, 999 będzie dobrymi istotkami, to tego jednego diabełka znajdą i zaczną o nim trąbić.

Jednak wracajmy do tematu przewodniego, a mianowicie słowa „Dziękuję”.

Jako społeczność nadużywamy słowa proszę i przepraszam, a zapominamy o zwykłym, szczerym i tak ważnym podziękowaniu. Ludzie zauważają brak wdzięczności z naszej strony i najczęściej dość dobrze o tym pamiętają. W przypadku prezentów (materialnych bądź jako czynność) jeśli nie okażemy wdzięczności, to prosimy się o to, żeby więcej podarunków nie dostawać. Jeśli ktoś zrobi coś za nas i spotka się z brakiem reakcji to najprawdopodobniej już nie będzie taki chętny, żeby nam w przyszłości pomagać.

Brzmi banalnie, prawda? Pamiętać o jednym słowie, powiedzieć i robić dalej swoje. Ale uwierzcie mi, zapominamy. Często nieświadomie, ale nadal, tej drugiej stronie jest najzwyczajniej przykro. A uczucie, którego nienawidzę szczerze, to świadomość że kogoś zawiedliśmy. Brak wdzięczności się do tego zalicza.

Czasem jest tak, że dostajemy coś nie do końca trafionego, lub co gorsza – nie sprostało to naszym oczekiwaniom. Jeśli prezent nie do końca nam przypadł do gustu to i tak podziękujmy! Tu nie chodzi o kłamanie, lecz o zauważenie dobrych chęci po drugiej stronie.

Oczekiwania to inna kwestia. Zmora naszych czasów, tak zwany problem pierwszego świata.

Myśli: „Ja zasługuję na coś zdecydowanie lepszego.” „To ma być prezent?!”

Takie słowa ranią i to tak potwornie, że w sercu zostaje ślad na całe życie. A myśląc tak, zdecydowanie zasługujemy na zapomnienie o naszych urodzinach czy innym święcie. Może wtedy się nauczymy, że pamięć jest najważniejsza.

Żyjemy w dostatku i wiele osób zapomina o tym, że w podarunku nie ważna jest wartość, ale gest. Dla większości ludzi naszego świata najcenniejszy prócz pieniądza jest czas. Gdy uwagę poświęci nam znajomy, przyjaciel, członek rodziny czy partner – doceńmy to. Poświęćmy ten czas tylko sobie wzajemnie i wykorzystajmy go na 110%, a potem podziękujmy. Wierzcie mi, że urodziny spędzone samotnie ze stertą prezentów nie mają porównania ze wspaniałym dniem z osobami nam najbliższymi.

No i na sam koniec, nie zawsze podziękowanie musi brzmieć: „Dziękuję”. Czasem jest to kilka słów, zdań. Chodzi o to, aby mieć pewność, że druga strona zauważyła naszą wdzięczność. Jeśli będziesz się z tym czuć lepiej, podziękuj poprzez zrobienie pysznej kawy i doczepienie karteczki z magicznym słowem. Zadziała, gwarantuję 🙂

Otwórzmy oczy i doceniajmy nawet te najmniejsze starania. Warto.