Bullet Journal

Bulllet Journal od Zośki strony

7 lutego 2018

Moją słabością, a bardziej wadą, był całkowity brak zorganizowania. To nie jest rzecz nowa, już od pierwszych klas podstawówki miałam problem z zapamiętaniem co mam zrobić. Mogę przyznać, że nie jest to już aż tak straszna wada, a wszystko to zawdzięczam systemowi Bullet Journal i miłym ludziom w internecie.

Bullet Journal

To system planowania stworzony przez Rydera Carolla (tak, to facet wpadł na tak genialny pomysł). Podbił świat dzięki swojej prostocie, uniwersalizmie i dobrym pomyśle. Jest to coraz popularniejsza metoda, swoich pierwszych zwolenników zyskała dzięki oderwaniu się od sztywnego kalendarza. Więcej informacji możecie uzyskać na tej stronie (ang).

Moje Bujo

System poznałam rok temu, pierwsze strony tworzyłam jakieś 10 miesięcy temu. Przez moje ręce przewinęło się wiele sposobów, pomysłów – tylko niektórych z nich używam teraz. Od kolorów, taśm, pisaków doszłam do czarno-białego designu, który jest moim wyglądem idealnym. Bullet, którego używam obecnie, tworzę w notesie Devangari. Na pierwszy rzut oka może się nie wydawać wspaniały ze względu na to, że nie rozkłada się na płask. Jednak rozmawiałam z firmą, jest to błąd przy klejeniu i w najbliższym czasie powinny pojawić się zeszyty bez tej usterki. Dodatkowo na wiosnę szykuje się wiele nowości, więc ja nie zamierzam skreślać tej firmy – czekam!

Planowanie

Jest to najważniejszy i pierwotny zamysł.

Wybieramy klucz (chociaż sam Ryder już jeden stworzył), który opierać się będzie na różnych znakach, najczęściej kropkach, krzyżykach, małych kółkach, trójkątach itp. Według tego klucza będziemy zapisywać wydarzenia, zadania i notatki.

To mój klucz, można kraść 😉

Następny w kolei jest future log (rozpiska przyszłości? dziennik przyszłości?). To właśnie dzięki niemu planuję swoje wakacje, popijając ciepłe kakao na bujanym fotelu w połowie grudnia. Ryder rozrysował go w najmożliwiej prosty sposób, jednak ja preferuję opcję z podglądem na cały miesiąc.

Od dzisiaj nie straszne są dla Ciebie daty wszystkich urodzin w rodzinie, wizyty lekarskie, seminaria (te psie również!) czy ważne egzaminy. Szach mat chaosie organizacji!

Miesięczne rozpiski są drugim najważniejszym elementem Bujo (według mnie). To tutaj możesz zapisać kiedy masz sprawdzian, ile pieniędzy zmarnowałeś na nieistotne rzeczy i dodać coś własnego. W moim monthly log znajduje się rozpiska miesiąca, statystyki (bloga, fp, ig itd), wydatki i podgląd miesiąca. Raz na jakiś czas pojawia się habit tracker (śledzik nawyków), jednak ciągle nie jestem do niego przekonana. Polega na rozpisaniu każdego dnia miesiąca i odhaczaniu czy udało się dzisiaj poczytać/wrzucić coś na bloga/podlać kwiaty/itd.

Najważniejszym dla mnie podpunktem jest tygodniówka (lub pół ;P). To tam zapisuję każde najmniejsze zadanie typu wynieś śmieci, schowaj buty do szafy, poszukaj informacji o czymś tam, naucz się czegoś tam. Jest dla mnie niezbędny, bo bez Bujo czuję się jak bez trzeciej ręki. À propos minimalizmu i braku kolorów, mi też czasem zdarza się coś wkleić, narysować. Ale wczoraj, malując moją abstrakcję, troszkę się zagalopowałam.

Zaczęło się dość niewinnie, widzicie tą plątaninę kresek w lewym górnym rogu? To był zaczęty weekly log. Moje tygodniówki są baaardzo proste, piszę numer dnia na górze i już. Jednak tym razem pomyliłam strony, rysując zupełnie nie na tej stronie. Byłam wściekła, ale nagle otworzyłam szufladę, a tam… Pastele suche. Chwyciłam w jedną rękę zeszyt, w drugą moją broń zagłady i się wyżyłam artystycznie. Tak, wiem, mój talent (a właściwie jego brak) nie powala. Wybaczcie.

Dodatki

Facet stworzył przejrzysty, prosty sposób, więc przyszłą kobieta i wtrąciła swoje dwa grosze. Tak naprawdę ze 100.

Bullet Journal prócz naszego zaplanowanego życia, może zawierać różne ciekawe rzeczy. Kolekcje, rysunki, cytaty motywacyjne, strony poświęcone monitorowaniu wagi/okresu/postępu w nauce to dodatki, które spotkasz w wielu bujo. Ja używam następujących:

1.  Kolekcja książek 

Jako mol książkowy, nie mogłabym nie mieć takiego spisu. Specjalnie zostawiłam sobie tyle miejsca, bo w zeszłym roku wyszło prawie 100 tytułów…

2. Chciejlista (Wishlist)

Magiczne miejsce, w których spisuję rzeczy których pożądam. Polska nazwa brzmi jak dla mnie genialnie, więc dumnie prezentuje się w zeszycie. Mam jednak taką zasadę (psi maniacy zrozumieją), że na liście nie mogą przeważać rzeczy dla psa. Trudne zadanie (fota połączona w kolejnym punkcie).

3. Kolekcja filmów

Po obejrzeniu filmu, często zdarza mi się, że nie pamiętam tytułu. Z książkami nie mam takiego problemu 😛

4. Level 10 Life

Nie ma zdjęcia, a takowego nie zamierzam robić. Jest to rozpiska 10 dziedzin w naszym życiu, np. rodzina, pasja, rekreacja, znajomi, życzliwość, zdrowie, dusza itp. Oceniamy każdą z nich w skali 1-10 (nie jest to łatwe). Pod/obok piszemy 10 punktów, w każdym cele do poprawienia danej dziedziny lub utrzymania jej na takim poziomie, na jakim jest. To nierzadko prywatne sprawy, dodatkowo realizacja tego projektu trwa tygodnie, miesiące, lata. Ale komu się spieszy?

Organizacja

Skoro omówiłam już w jaki sposób pomagam sobie zorganizować się w życiu, zadajmy sobie pytanie – po co to całe planowanie?

Organizacja i bałagan to przeciwieństwa, uczymy się tego jeszcze w podstawówce. Większość z nas jest dzieli się na osoby, które zawsze są przygotowane, mają posprzątane pokoje i na spóźnialskich, zapominalskich i bałaganiących.

Należę do drugiej grupy odkąd skończyłam 11/12 lat. Serio.

Po internecie krąży wiele obrazków/haseł jak „Każdy ma takie krzesło”,”W moim bałaganie odnajduję się lepiej niż Ty w swoim porządku” czy „W swoim zabałaganionym pokoju wiem dokładnie gdzie co jest”. Owszem, można żyć w bałaganie, sama praktykowałam to przez… 2 lata? Dłużej? Ale jakie mamy z tego korzyści?

Oczywiście czas. Sprzątanie jest czasochłonne, męczące i przerażające. Trzeba zacząć myśleć gdzie co ma leżeć, nie rzucać rzeczy na prawo i lewo, kończyć jedną czynność (wraz ze sprzątnięciem po sobie) zanim zaczniemy drugą. Nuda, a w szczególności dla nastolatków/młodych dorosłych. Wreszcie mam namiastkę wolności, będę sam decydować o mojej przestrzeni! Moje mieszkanie, mój bałagan i nic Ci do tego! Tyle razy używałam tych wymówek.

Jak już udowodniono, przestrzeń w której żyjemy jak i przedmioty, którymi się otaczamy mają na nas wpływ. Dlatego niektórzy mają taki a nie inny kolor ścian, ustawione meble w konkretny sposób i określoną ilość kącików do relaksu. Nasze mieszkanie to miejsce odpoczynku, rozluźnienia. Jak mamy się uspokoić i odetchnąć po ciężkim dniu, jeśli śmieci leżą na podłodze/ubrania są porozrzucane/ilość kurzu na półkach przekroczyła grubość książki/biurko wygląda jakby miało się za chwilę załamać pod tyloma rzeczami?

Możemy wierzyć w negatywną i pozytywną energię przedmiotów lub nie. Ważne jest to, że bałagan źle na nas wpływa. Trudniej jest zasnąć, nie możemy się skoncentrować, coś ciągle przykuwa nasz wzrok. Podobnie działa zbyt duża ilość rzeczy, czujemy się przytłoczeni czy też nie możemy mentalnie się „wyprostować”. I tu z pomocą przychodzi organizacja.

Na spokojnie siadamy sobie w ulubionym miejscu, może być to stołek przy kuchennym blacie, obrotowe krzesło obok biurka, miękka sofa czy wygodny fotel. Możemy się na spokojnie zastanowić czy dobrze się czujemy w tym pomieszczeniu.

Jeśli problemem są przedmioty, wyjmujemy 3 pudła lub wyznaczmy 3 miejsca. Nazywają się „potrzebne”, „nie wiem” i „zbędne”. Sortujemy. Potrzebne trafiają w sposób przemyślany na półkę/do szafy/itp, Nie Wiem chowamy gdzieś do piwnicy, głębokiej szafy, Zbędne wyrzucamy/sprzedajemy/oddajemy. Ta daa!

Jeśli problem stanowi natłok obowiązków, polecam kartkę. Kiedyś nie mogłam podnieść się z krzesła, bo uświadomiłam sobie ile muszę zrobić. Jednak gdy chwyciłam za Bullet, wypisałam wszystkie rzeczy w odpowiednim dniu, okazało się, że nie jest to takie straszne. Jednocześnie wiedziałam, że nie mogę się zgodzić na udział w kolejnym projekcie, umówić spotkanie czy poprowadzić korki,  bo będzie to dla mnie za dużo.

Uważam, że każdego można przeciągnąć na stronę organizacji. Nie sugerujcie się, że ja jestem po tej stronie, mój pokój wciąż wygląda jak stajnia Augiasza. Też walczę, myślę i wypisuję za i przeciw. Ale to co napisałam, to moje spostrzeżenia z ostatnich… długo 😉