[Recenzja] Notes od Pupilu

Pupilu.pl – z tą firmą współpracowałam już wcześniej, więc wiedziałam , że mogę się spodziewać pełnego profesjonalizmu.

Nudno, nudno, nudno. Pewnie połowa recenzji zaczyna się w ten sposób. A ja chciałabym ująć coś więcej niż suche fakty i kilka ładnych zdjęć. Zacznijmy więc jeszcze raz, ale z duszą. 

Nigdy nie pisałam recenzji zeszytu, nie na poważnie, bo kilku zdań wymyślonych na poczekaniu za prawdziwą opinię nie uznam. Nie za bardzo wiem od czego zacząć, więc postaram się zacząć od tego, po co mi właściwie notes.

Planowanie w formie papierowej

Istnieją setki aplikacji do zarządzania czasem w telefonie, począwszy od kalendarza Google zsynchronizowanego z wszystkimi urządzeniami, kończąc na notatkach wbudowanych w oprogramowanie iOS. Podziwiam osoby, które umieją sobie zaplanować życie dzięki takim rzeczom, ja próbowałam. I na tym skończyłam, bo do niczego dobrego to nie doprowadziło.

Z pomocą przyszła moja ówczesna drużynowa (tak, byłam harcerką przez wiele lat 😉 ), która podrzuciła nam link do wpisu na blogu Worqshop.

Świetny artykuł, z resztą na tej stronie warto się zatrzymać na dłuższą chwilę 🙂

W ten oto sposób zaczęłam rozmyślać, bo przecież co mnie kosztuje długopis i jeden zeszyt? Kupiłam i zaczęłam. Kiedy zaprezentowałam ten pomysł mamie, uśmiechnęła się i stwierdziła, że wątpi w powodzenie tego projektu, skoro to do telefonu zaglądam najczęściej. 

Nasza rodzinka znana jest z upartości. Więc najprawdopodobniej podświadomość kazała mi pokazać jak bardzo wszyscy się mylili i zaczęłam tworzyć. Jakoś tak wyszło, że ciągnę to po dziś dzień, więc już dwa i pół roku 😉 Organizacji i temu, na czym polega ta metoda planowania, poświęciłam cały wpis, zapraszam do przeczytania. Można później porównać co zmieniło się w moim stylu pisania od tamtego czasu 😉

Moje pierwsze próby z rysunkami, było naprawdę zabawnie! W sumie – nadal jest 😉

Współpraca z PupiLu

Zapnijcie pasy, czas na podróż w czasoprzestrzeni. Znajdujemy się obecnie gdzieś pod koniec czerwca bieżącego roku, kiedy to mój planner odchodzi do szuflady, aby przeczekać wakacje i wrócić do użytku w nowym roku szkolnym. W trakcie tego okresu jeżdżę wszędzie z jednym przypadkowym zeszytem i jeśli mam coś istotnego do zapisania, robię to tam. Jednak nie widzę sensu ani potrzeby rozpisywania każdego pojedynczego dnia.

I właśnie tuż przed takim okresem „hibernacji planowania” odzywa się do mnie Agnieszka (właścicielka Pupilu.pl) z ofertą nie do odrzucenia. Piękny notes z ekoskóry i naklejki. Bylibyście w stanie odmówić? Ja nie. I warto było!

Kiedy masz chwilę wolnego czasu i pomysł w głowie…

Na samym początku wpisu chciałabym… no dobrze, na początku tego akapitu chciałabym zaznaczyć jedną rzecz. Chciałam od początku czarny notes, który z resztą wydawał mi się dużo ładniejszy, jednak nie było go na stanie. Kiedy paczka do mnie dotarła, byłam zaskoczona. Ten kolor jest naprawdę ładny! (Co nie zmienia faktu, że nadal moim faworytem jest czerń <3)

W rzeczywistości ma więcej brązu, mniej pomarańczy, ale niestety tak mi się odbiło światło 🙁

Przejdźmy do użytkowania, które trwa już prawie cztery miesiące. W tym czasie zdążyłam użyć:

  • długopisów żelowych
  • długopisów zwykłych
  • flamastrów
  • pisaków żelowych
  • kredek
  • podstawowych brush penów
  • ołówków o różnej twardości
  • wielu, wielu innych pisadeł

Nie jest to papier do malowania, także nałożenie zbyt wielu warstw flamastrów (lub użycie wyjątkowo mocnych) może skutkować przebiciem na drugą stronę. Część pisaków prześwituje, jednak dla mnie nie jest to problemem. 

Notes ma 80 kartek w linie, ale tu pojawia się bardzo duży plus – wkłady można wymieniać! Jeszcze nie wiem czy można to zrobić w sklepie, ale postaram się dowiedzieć, byłaby to duża oszczędność pieniędzy i czasu 😉

Z samej okładki jestem bardzo zadowolona, grawer nie przeciera się lub niszczy, jest czytelny. Pasek trzyma się mocno, ale mam wrażenie, że szlufka może nie być tak trwała. Na razie nie widać żadnych uszkodzeń, ale mam przeczucie, że jeśli coś się zepsuje, to będzie właśnie ona. Jako ostatni minus mogę uznać tę część z grawerem, którą widać na zdjęciu poniżej.

Po otworzeniu zeszytu trzeba ją czymś przygnieść, aby móc wygodnie pisać. Wynika to najprawdopodobniej z tego, że od trzymania notesu zamkniętego skóra się odkształca i nie jest chętna nagle zmieniać swojego ułożenia 😉 Ja kładę tam zawsze piórnik, więc dla mnie problem nie jest dłużej problemem 😉 Ostatnia kwestia – ja się z nim nie pieszczę. Leciał samolotem cztery razy, w tym kilka razy wciśnięty między innymi rzeczami. Na co dzień noszę go w plecaku szkolnym, w którym panują gorsze warunki do życia niż na Alasce. Logicznym jest, że przez takie traktowanie krawędzie zaczną się nieco deformować i strzępić, ale nie dzieje się to w tempie szybszym niż by to wynikało z użytkowania.

Jak już pisałam wcześniej, razem z notesem otrzymałam naklejki, jednak w moim przypadku nie sprawdziły się. Są na tyle duże, że zajmują sporo miejsca po przyklejeniu, ale z drugiej strony są za małe na wklejenie ich w charakterze obrazka. Natomiast przydały się w moich zapiskach treningowych, gdzie oznaczam sobie daty spotkań z Pająkiem, większych postępów lub ważnych informacji.

Kilka moich bazgrołów…

Podsumowując, jestem zadowolona z zeszytu, zapisałam dopiero 1/3, więc z pewnością starczy mi na kolejne miesiące 🙂 Dziękuję za możliwość testowania, mam nadzieję, że i Wam, Czytelnikom, przyda się ten tekst 🙂

Dodatkowo zachęcam gorąco do oglądania relacji PupiLu na Instagramie, ja osobiście uwielbiam jej słuchać 😉