Przemyślenia

Natura – moja magiczna przestrzeń

23 czerwca 2018

Szum wody, szelest liści czy skrzypienie śniegu inspiruje od lat wielu poetów, artystów i wiele innych osób o romantycznych zmysłach. Jednak i ludzie niezbyt uzdolnieni artystycznie doceniają piękno natury. Sposób w jaki rośliny budzą się po zimie przypomina im o nowym życiu, a strumyk drążący skałę jest symbolem nieugiętości. Na tym skupiłam się dziś.

Natura zachwyca.

Różnorodnością, pięknem prostoty, ale i wymyślnymi formami.

Kto z Was nie lubi wąchać soczyście kolorowych kwiatów, smakować pełnych czerwieni truskawek czy też oglądać zdjęć majestatu orła podczas lotu niech przyzna się w komentarzu.

Tak, wzdycham do zdjęć. I nie uważam żeby było to w jakimkolwiek stopniu nie na miejscu.

Zjawisko zachwytu nad wzorami stworzonymi przez szron czy palecie barw występujących na okolicznych łąkach znane jest nam nie od dziś. Czasem jest impulsem do stworzenia czegoś nowego, podjęcia ważnej decyzji, ale nieraz po prostu poprawia humor. Szczególnie w takich czasach, jakie mamy dzisiaj, bardzo ważne jest najzwyklejsze uśmiechnięcie się, bo kto wie – może to pierwszy uśmiech na czyjejś twarzy od dłuższego czasu?

Natura wywołuje w nas różne emocje, nie tylko te pozytywne. Zapierająca dech w piersiach może być walka o przetrwanie lub zaciekła rywalizacja samców w stadzie. Mimo wszystko, nie odwrócimy wzroku. Piękno natury, nawet to brutalne, hipnotyzuje.

Natura inspiruje.

Spójrzmy prawdzie w oczy – na łonie natury lepiej się śpi, zdecydowanie łatwiej odpoczywa, a rymy same wpadają do głowy. Leżąc na zielonej trawie w magiczny sposób nasz umysł się otwiera, więc nasze pomysły, blokowane wcześniej przez stres lub presję, same do nas przychodzą. Wystarczy im pozwolić.

Najpiękniejsze porównania odnoszą się właśnie do przyrody. „Błękit oczu zawadiacki niczym pojedyncze chabry pośród łanów zboża…”, „Zieleń traw, nieudolnie oddana przez malarza, nie potrafiła dorównać soczystości hal po wiosennym deszczu…”, „Czerwień jej ust przypominająca zachód słońca zapowiadający bezchmurną noc…” To tylko kilka wymyślonych przeze mnie, ale mam nadzieję, że wiernie pokazują, jaką moc ma wyobraźnia połączona z obrazem namalowanym przez Matkę Naturę.

O tym, że doskonałość natury powołuje w nas chęć dążenia do bycia lepszymi, w kolejnym punkcie.

Natura nie dąży do doskonałości, ona nią jest.

Od wieków ludzie próbują wyjaśnić jak to się dzieje, że nie ma dwóch takich samych płatków śniegu, a własne wynalazki tworzą na podstawie struktur występujących właśnie w naturze.

Nie znajdziemy czegoś przypadkowo stworzonego przez siły przyrody. Owszem, jest wiele zmiennych, dzięki czemu występuje tak obszerna różnorodność, ale wszystko ma swoje miejsce i funkcję, a żeby cały system działał sprawnie, potrzeba każdego pojedynczego ogniwa.

Zdarza się, że umysły pełne ambicji widząc tak idealne mechanizmy, czują się popychane ręką Matki Natury do stworzenia czegoś równie sprawnie działającego. Struktury tworzyw sztucznych przypominają włókna roślin, a figury traktowane przez nas jako idealne mają swoje odwzorowanie w przyrodzie.

I nie jest to żaden przypadek.