Przemyślenia

Oryginalność – dlaczego my?

15 września 2018

Chodząc pośród pól i patrząc na biegającego sobie luzem Beethovena zadałam sobie pytanie. Nurtujące mnie od dawna, dość popularne, ale poruszające temat dla mnie ważny. Co jest w nas wyjątkowego? Dlaczego ludzie chcą czytać właśnie B The Great? Ten wpis całkowicie poświęcam rozmyślaniu na ten temat. Mam nadzieję, że choć trochę będzie tu logiki, a nie myśli wyrwanych z kontekstu.

Wszystko rzeczywiście zaczęło się na polu, kiedy siedziałam oparta o belę siana i dostałam powiadomienie na telefonie. Dotyczyło chyba tego, że ktoś skomentował jakiś post na Fanpage’u. Chcę, żebyście wiedzieli, że każda taka Wasza aktywność, nawet mała, bardzo mnie cieszy. Piszę bloga publicznego (czyli dostępnego w sieci) po to, żeby w końcu ktoś mógł z tego skorzystać. 

No i gdy odpowiedziałam już na ten komentarz, w mojej głowie pojawiło się pytanie: „dlaczego?”. Zastanowiło mnie, z jakiego powodu pewna grupa ludzi czyta to, co wstukam w klawiaturę.

Nie mogę sama odpowiedzieć na to pytanie, z czego sobie pewnie zdajecie sprawę. Przecież chodzi tu o to, co Czytelnicy w nas widzą, nie ja. Dlatego zadałam to pytanie na Instagramie, konkretnie w Insta Stories i odpowiedzi dostałam kilka – oto niektóre z nich:

Bo jesteś mega pozytywna, autentyczna i odważna!

Trafiłam do Ciebie przypadkowo i zaczytałam się! Spodobał mi się jeden ze wpisów, więc czytałam dalej!

Oryginalność, kreatywność, ciekawe rzeczy, tematy, sposób pisania.

Jesteś młodą dziewczyną, która znakomicie pracuje i dogaduje się z psami. Twoje wpisy i zdjęcia są ciekawe, wypełnione szczerością i super wrażeniami. Tworzysz świetną atmosferę, jeśli będzie tylko taka okazja chętnie poznam Cię na żywo.

I wtedy, czytając takie wiadomości pełne pozytywnego odbioru, po prostu się rozpływałam. Uśmiech zawitał na mojej twarzy i nie opuszczał jej przez naprawdę długi czas. 

Dzięki temu wiem, że godziny spędzone na wyrywaniu sobie włosów z głowy, bo „znowu te zdania się nie kleją”, „nie mogę napisać słowa pies trzy razy w jednym zdaniu!” czy innych tego typu problemach, nie zostały zmarnowane. A nawet więcej, pozwoliły na stworzeniu czegoś, co się komuś spodobało!

Dlatego zachęcam Was do pisania, wygłaszania i dzielenia się opiniami na temat różnych rzeczy. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile to może zmienić w życiu danej osoby. Oczywiście, będzie mi bardzo miło, jeśli w komentarzu lub wiadomości prywatnej napiszesz co sądzisz o nas. Jeśli będzie to krytyka, to nawet lepiej – w ten sposób dowiem się co i czy mogę to udoskonalić 🙂 

Przejdźmy teraz, do drugiej strony medalu.

Zabawa kończy się w momencie, gdy przekroczona jest granica inspiracji. Jak zapewne wiecie, między plagiatem, a wzorowaniem się jest bardzo cienka linia, której pod żadnym pozorem nie można przekraczać. Bo wtedy, jak to mówi mój Profesor, „rosną mi rogi i otwierają się otchłanie piekieł”. Już kilka razy byłam na granicy decyzji o opublikowaniu kilku mniej miłych słów, ponieważ pewne moje powiedzenia, a nawet fragmenty wpisów, zostały bezczelnie przepisane. 

Jak wspomniałam wcześniej, nieraz siedzę po kilka godzin, żeby stworzyć coś sensownego. Zabieram się do tego, pierwszy, drugi, trzeci, czternasty i dwudziesty raz, bo czuję, że „to nie to”. Mam w głowie wiele tematów, które czekają na odpowiedni moment.

Dlatego z całego serca proszę, nie kopiujcie czyjejś pracy. A nawet jeśli tego nie robicie, to gdy zauważycie plagiat – reagujcie. Możecie podesłać autorowi link do domniemanej kopii albo delikatnie zasugerować kopiującemu (publicznie lub prywatnie), że chyba te sformułowania nie są jego. Wynika to z totalnego braku szacunku, a tego nigdy nie zrozumiem.

To naprawdę boli, niczym szpile wbijające się prosto w serducho. Mój blog jest mały, niezbyt znany, liczba polubień jest ewidentnie trzycyfrowa, nie więcej. Ale chcę, żebyście wiedzieli, że ja to widzę. Zauważam i pociągam nosem.

Wiem, że mogłabym takie rzeczy ignorować. Przepraszam, nie umiem. Za bardzo szanuję swoją pracę, czas i swoją małą stronę.

Wpis przeciwieństw – najpierw bardzo pozytywnie, później odwrotnie… Mimo wszystko nadal zachęcam do dzielenia się swoimi przemyśleniami  na oba te tematy 🙂