Przemyślenia | Życie z psem

Psie imiona

16 czerwca 2018

Imię to słowo, które znaczy więcej niż myślimy. Swego rodzaju definiuje posiadacza, sprawia, że gdy myślimy o tym słowie lub je słyszymy, przed oczami widzimy istotę. Tak samo jak w przypadku ludzi, psy też mają swoje imiona, a o nich decydujemy my sami. Chciałabym opowiedzieć jaką wagę przywiązuję do nazwania psa, jakich słów szukam i czego nigdy bym nie zrobiła – to wszystko w dalszej części wpisu.

Zacznijmy od tego, że Beethoven to Beethoven. Dlaczego? Zainspirowana wyglądem, poparta przez rodzinę i hodowczynię, postanowiłam, że mu pasuje. Bardzo proste, ale prorocze.

Teraz mam wrażenie, że nasze serca biją jednym rytmem, tworząc jedyną w swoim rodzaju muzykę. Kiedy cokolwiek dzieje się Betowi, czuję to poprzez zwykły kontakt wzrokowy. Najciekawsza rzecz zachodzi jednak podczas spacerów. Idąc z Beethovenem czuję z którego psa „emanuje” jaka energia i czy dogadają się z moim czworonogiem.

Do nazwania kolejnego psa przywiązuję już teraz dużo większą wagę, ale niewykluczone, że raz jeszcze pójdę za głosek serca i podejmę decyzję w kilka chwil – czasem warto.

Teraz jednak wróćmy do głównego wątku, a mianowicie psich imion.

Jakie imię wybrać?

Nie mam jeszcze w planach kolejnego psa (przez co najmniej 3 lata), jednak już teraz zapisuję sobie imiona, które w jakiś sposób coś dla mnie znaczą. Te słowo ma towarzyszyć czworonożnej istotce przez jej całe życie, więc chcę żeby było jedyne w swoim rodzaju. Staram się wybierać takie imiona, których nie słyszałam u innych, bądź nie są popularne. Najważniejsze jest dla mnie ich znaczenie, a więc co ze sobą wniosą do naszego życia – psiego i ludzkiego.

Są fascynujące książki o znaczeniu słów, znaków, symboli i tym też się kieruję. Chcę żeby to imię nie piętnowało psa, lecz pozwalało mu rozwinąć skrzydła. Żeby na start nie był oceniany źle czy dobrze, ale żeby był białą kartą – gotową na utrwalenie na niej wielu rzeczy 🙂 Obecnie mam już swoich faworytów, warto też pogrzebać w zagranicznych mitologiach, wierzeniach plemiennych i przesądach, bo można się dowiedzieć fascynujących rzeczy!

No i najlepiej gdyby miało nie więcej niż dwie sylaby, ale na swoim przykładzie mogę przyznać, że umiem bardzo szybko powiedzieć Beethoven 😉 I wyraźnie!

Ostatnio spotkałam się z postem na Facebooku, w którym wiele osób dzieliło się imionami swoich psów, aby stworzyć bazę imion dostępnej dla każdego zainteresowanego. Oczywiście, nie neguję tego, rozumiem że potrzeba niektórym inspiracji do działania, co może spowodować wielką burzą mózgów i trafiony wybór. Chciałabym tylko zasugerować, że imię znaczy wiele i jest istotne, więc przy podejmowaniu decyzji jak nazwać swojego psa uwzględnij, że jest to decyzja na całe życie.

Dlatego też nigdy u mnie nie znajdziecie zbioru ciekawych imion, a sama nie zamierzam się takimi wzorować. To troszkę jak z nazwą strony czy biznesu, warto chwilę pogłówkować.

 

Celowo nie podaję żadnych propozycji, ponieważ uważam, że imię Twojego psa powinno w szczególności znaczyć coś dla CIEBIE. Nawet jeśli brzmi głupio/dziwnie/nikt nie potrafi go wymówić to warto – bo to Ty będziesz wiedzieć co się za tym jedynym słowem kryje.

A za nim zawsze kryje się historia – Wasza historia.