Nowy rok, nowy początek

Nieuchronnie zbliża się koniec 2017 roku, w internecie krąży coraz więcej podsumowań tego okresu. Jak można by się po mnie spodziewać, zrobiłam coś tematycznego, ale innego 😉

Rok 2017. Rok wielkich prób, wspaniałych ludzi i wielu doświadczeń. Rok wzlotów i upadków, zwycięstw i nowych doświadczeń.  Ale co dalej?

Każdy nowy okres w życiu niesie ze sobą nowe możliwości. Miesiąc, tydzień, dzień czy nawet nowy rok jest dla wielu ludzi pretekstem do zmian. Łatwiej zaczynać z nową cyfrą w kalendarzu, niczym czystą kartą. Sama kiedyś śmiałam się z osób postanawiających wiele rzeczy z okazji nowego roku lub mówiących: „Zacznę biegać od poniedziałku”. Teraz śmieję się już mniej. Troszkę 😉

Zacznę biegać od poniedziałku. Świetny przykład niespełniających się postanowień. Decydujemy się, żeby coś w swoim życiu zmienić, ale nie zmieniamy. Dryfujemy w przestrzeni pomiędzy dwoma platformami: stałym życiem i zmianą. Nie odważamy się zrobić kroku w przód, ale wciąż chcemy się zmienić.

Te system dotyczy wielu osób i przyznaję się bez bicia, że mnie również. W takim razie, dlaczego postanawiamy rzeczy, których nie spełnimy? Ponieważ liczymy na to, że zmiana przyjdzie sama. Że obudzimy się pewnego ranka i zaczniemy biegać. Tak po prostu. Owszem, czasem są takie postanowienia, które łatwo jest wprowadzić w życie, ale później trzeba włożyć spory wysiłek, aby ich nie zaniechać.

Stosuję tutaj słowo postanowienie wraz ze słowem zmiana na przemian. Nie jest to błąd, chcę podkreślić, że postanowienie jest zmianą. W swoim założeniu ma wprowadzić coś nowego do naszego życia, najczęściej nawyk -> jedzenie słodyczy tylko raz dziennie, chodzenie na siłownię 3 razy w tygodniu czy częstsze uśmiechanie się. Nawyki mają to do siebie, że trzeba je regularnie powtarzać, aby powstały oraz nie zanikły. 

Więc postanowienia to zmiany prowadzące do nowych nawyków. Sama staram się skorzystać z Nowego Roku i wprowadzić coś nowego do swojego życia. Kiedyś biegałam, chętnie bym do tego wróciła. Jednak postanowienia są złośliwe. Dlaczego? Wierzymy w ich magiczną moc, szczególnie tych powstałych w okolicy Nowego Roku. Są one w swoim wpływie na nas bardzo podobne do sukcesów. Pisałam już tutaj, że sukcesy cieszą nas gdy je osiągamy, lecz smucą, gdy nie potrafimy ich osiągnąć. Dokładnie tak samo działają na nas postanowienia. Spełnienie jednego czy dwóch sprawia, że zaczynamy wierzyć w siebie, być szczęśliwsi i jesteśmy bardziej otwarci na kolejne zmiany. Gdy jednak nie uda nam się postanowienia spełnić, a tym bardziej kilku, przestajemy wierzyć w swoje możliwości, zrażamy się i zamykamy się na kolejne zmiany.

Ten tekst nie ma Was zniechęcić do zmian. Chcę, żebyście przed stworzeniem postanowienia przemyśleli kilka spraw:

  • Czy nie jest to dla mnie za dużo? Jeśli nigdy nie biegałeś, a chcesz nagle zacząć to robić codziennie, może zwolnij. Dwa razy w tygodniu wystarczy na sam początek 😉
  • Rozbijaj duże postanowienia na mniejsze. Jeśli chcesz osiągnąć cel, którym jest codzienny wpis na blogu, najpierw zacznij od jednego tygodniowo. Jeśli to jest dla Ciebie za dużo, pisz raz na dwa tygodnie. Stopniowo, krok po kroczku, osiągniemy zamierzone cele.
  • Wyznaczaj sobie cele możliwe do zrealizowania. Jeśli zawsze miałeś słabość do słodyczy, nie wymagaj od siebie nagłego zaprzestania ich jedzenia. Ogranicz się do jednej słodkiej przekąski dziennie – uwierz, nawet to nie będzie proste.
  • I przede wszystkim, nie wyznacz sobie tych postanowień za dużo. Lepiej spełnić jedno, niż stworzyć ich kilka, z czego części nie osiągniemy.

Korzystaj z wolnego czasu i baw się dobrze! Szczęśliwego Nowego Roku oraz mobilizacji do spełniania marzeń w nadchodzącym czasie, życzy cały zespół B The Great, czyli Zośka i Beethoven ♥