Przemyślenia

Granicą jesteśmy my sami

Listopad 15, 2017

Kolejny raz miałam okazję… Ale nie zaryzykowałam. Zadecydowałam nie podejmować próby. Granice należy poszerzać – o tym wiemy. Rozsądnie, powolutku, w swoim czasie. Gosia z bloga My Heart Chakra napisała wpis o Pierwszych Krokach. O zaczynaniu. Pisząc komentarz czułam, że potrzebuję przemyśleć ten temat. I tak oto powstał ten wpis.

Zacząć nigdy nie jest łatwo, ale powiedzmy sobie szczerze – nikt nie mówił, że tak będzie. Musimy zdecydować się na ryzyko, że się nie uda. Że poniesiemy klęskę. Bardzo mądry cytat otrzymałam od Oli z bloga aleksandraradomska.pl. Jak dla mnie pasuje idealnie do tego tematu.

Z a c z n i j. Tak się czyści zatrutą rzekę. Jeśli się boisz niepowodzenia, zacznij mimo to, a jeśli nie można inaczej, to ponieś klęskę, pozbieraj się i zacznij od nowa. Jeśli znów się nie uda, to co z tego? Zacznij jeszcze raz. To nie porażka powstrzymuje – to niechęć do zaczynania od początku powoduje stagnację. Co z tego, że się boisz? Jeśli się obawiasz, że coś wyskoczy i cię ugryzie, to niech się to wreszcie stanie. Niech twój strach wyjrzy z ciemności i cię ukąsi, żebyś miała to już za sobą i mogła się posuwać dalej. Przezwyciężysz to. Strach minie. Lepiej, żebyś wyszła mu naprzeciw, poczuła go i pokonała, zamiast mieć w nim wieczną wymówkę do czyszczenia rzeki.

Clarissa Pinkola Estés

Właściwie dlaczego masz zaczynać? Przecież można uznać, że problemu nie ma, że i tak nie damy rady. Ale czasem warto podjąć próbę. Dla samego faktu, że się odważyłeś. Że przezwyciężyłeś swój lęk.

Wychodzę z założenia, że wygrywam albo zdobywam doświadczenie. Nie przegrywam. Należy się przyznać, że nam nie wyszło, że ktoś jest lepszy. Inna osoba, dana sytuacja czy nawyk. Jest silniejszy, tym razem się nie udało.

Ale nie zatracam się w tym. Nie rozpamiętuję. Owszem, odtwarzam sobie to w myślach raz za razem. Oglądam filmik, analizuję sytuację. Lecz nie po to, aby się pogrążyć w smutku, jak bardzo beznadziejna jestem. Robię to dlatego, że chcę poznać swoje słabe strony. Znaleźć miejsce, w którym jest błąd. Dzięki temu mogę się udoskonalać i stać się jeszcze lepszym.

Kiedy popatrzę na to, ile pracy z Beethovenem jeszcze przede mną – można się trochę zniechęcić. Nie tędy droga.

Rozbijam jeden problem na mniejsze. Ustawiam sobie kolejność rzeczy które muszę zrobić. Kolejne szczeble wymagań. Przykładowo:

  1. Spotkanie ze spokojną suczką – done
  2. Spacer ze spokojnym psem
  3. Spacer równoległy z młodym psem
  4. Spacer równoległy z grupą psów/suczek
  5. Spacer z młodym psem (bieganie luzem)

Jest to lista zadań do wykonania. Gdy spojrzymy na obecną sytuację i efekt docelowy – zdecydowanie łatwe to nie jest. Dlatego rozdzielam to na podpunkty. Nagle nie jest to takie straszne, da się 😀

Jeśli zaczniemy rozmyślać nad całym złem tego świata, jest to zadanie niewykonalne. Lecz gdy zastanowimy się, jak my możemy poprawić sytuację – kwestia przestaje być taka przerażająca. Sprzątamy po pupilu, pomagamy innym i zawsze się uśmiechamy. Nie zmienimy wszystkich, ale zmienimy świat dookoła nas samych. A kiedy każdy zacznie wprowadzać dobro, nagle okaże się, że cały świat się poprawi. Dlatego warto patrzeć na problem realnie, skup się na swojej robocie, a wszystkim będzie łatwiej.

No dobrze. Ale jak daleko można poprawiać? Kiedy powiedzieć stop?

Granicą jesteśmy my sami. Jeśli coś przestaje nam sprawiać przyjemność lub nie widzimy celu w robieniu kolejnej rzeczy – należy przestać. Odpuszczanie jest trudną sztuką. Należy wiedzieć kiedy warto, a kiedy nie warto.

Jesteś impulsywna. Najpierw działasz, potem myślisz. Zaczynasz się zmieniać, pracujesz nad sobą. Udało Ci się dojść do momentu, w którym w większości sytuacji przemyślisz sprawę. Ale jednak są momenty, kiedy działasz pochopnie. Możesz pracować dalej, ale zadaj sobie pytanie: Czy to ma sens? Jesteś osobą, która ma dany charakter. To nie jest nic złego, więc w tym momencie cieszyłabym się rezultatami, jednocześnie nie wymagając od siebie za dużo.

Teraz o granicach, które wyznaczamy sami. Owszem, nie działajmy na siłę. Jednak nie poddawajmy się z założenia, jakże popularnego: „Bo mi to się na pewno nie uda. Pff, ja?” Tak, Ty. Możesz. Nie ma rzeczy niemożliwych, osiągnąć można wszystko.

Co to za dziewczyna, najpierw pisze jedno, potem drugie… Żeby było spójnie – granice wyznaczamy my sami. Poprzeczkę podnosimy własnymi rękoma. Tylko pytanie jest czy warto. Co zyskasz, ale co na tym stracisz. Dopóki bilans jest na plus, zdecydowanie pracowałabym nad sobą dalej. Tylko pozwólmy sobie dokonać wyboru.

Znalezione obrazy dla zapytania the sky is the limit

  • Bardzo mi miło, że aż tak zainspirowałam! <3 Ale to cieszy! <3 Baaardzo podoba mi się to zdanie "wygrywam albo zdobywam doświadczenie." – ja jeszcze nie potrafię tak na to patrzeć 🙂

    • Bardzo się cieszę, że znalazłaś w tym wpisie coś dla siebie 😀
      Co do tego zdania – mnie też nie zawsze udaje się to stosować. Są gorsze i lepsze momenty, czasem pomoże jedynie zakopanie się w kocu z psem i z surrealistycznie happy endową książką. W niektórych przypadkach tak trzeba. Jednak mimo wszystko staram się, żeby dominowały te momenty, kiedy potrafię wszystko przeanalizować.
      Pozdrawiamy z Beethovenem!