Przemyślenia | Życie z psem

Czarno – biały pies czyli emocje u Beethovena

Kwiecień 1, 2017

Wszyscy psiarze wiedzą (a przynajmniej spora część), że nastrój właściciela bardzo wpływa na to jak pies się zachowuje lub czuje. Ja z każdym dniem zauważam to coraz częściej i intensywniej 😉 Ale jak to działa?

Ostatnio wychodząc na spacery zmęczona po całym dniu, idąc jak zombie i włócząc tylko nogami widzę jak działa to na Beethovena. Zaczyna być niespokojny, rzuca się na dużo większą ilość psów, a potem jeszcze obrywa ode mnie, że jest okropny i jak on śmie się tak zachowywać. Bet jeszcze bardziej się nakręca i jest coraz gorzej. Wracam sfrustrowana do domu, że nic nam nie wychodzi i spacer do kitu. A teraz spróbujmy z innej strony. Wychodzę w nastroju kucyka biegającego po tęczy, więc Bet ma mentalność kolorowego jednorożca. Idziemy sobie przed siebie, ja sobie lekko przeskakuję z nogi na nogę (jakoś tak lubię 😛 ), a Beethoven wesoło podryguje. Mijamy bez problemu wszystkie pieski (no prawie wszystkie), a nawet z niektórymi się bawimy. Takie właśnie sytuacje dały mi sporo do myślenia.

Zdążyłam wywnioskować, że Bet musi być na swój sposób wrażliwcem, ale szukałam więcej przykładów, które by ten wniosek potwierdzały. Znalazłam kilka sytuacji:

  1. Pochwała słowna i taneczna – kiedy jestem z Beethovena szczerze zadowolona zaczynam wołać, piszczeć i podskakiwać. Niesamowicie go to motywuje i zachęca do dalszej pracy ze mną. Kiedy jeszcze był małym brzdącem i nie chciał żarcia wszelakiej maści (błe) to miłe słowo było dla niego najlepszą nagrodą (razem z zabaweczkami).
  2. Karanie – jestem za pozytywnym szkoleniem psów, ale czasem też przewrócę psa na plecy, podniosę głos, szarpnę smyczą. Ale dla Beta i tak najgorszy jest mój wzrok i ton głosu. Wtedy zamyka się w sobie, staje się taką małą puchatą kuleczką która bardzo nie chciała i przeprasza.
  3. Nastawienie – jestem zła -> Bet jest złym potworkiem, jestem tańczącym kucykiem -> Bet jest jednorożcem.
  4. Gorsze chwile – jeśli jestem smutna, albo rozbita to Bet potrafi mnie pocieszyć, rozweselić. Ale jeśli jestem zmęczona, to kładzie się gdzieś w pobliży i daje mi zrobić to co mam do zrobienia.
  5. Sprzeczki, kłótnie – Beethoven umiejętnie w dobrym momencie nastawi kark do pogłaskania, przyniesie piłkę, albo położy się pod stołem. Pomaga 😉

Po tych sytuacjach, jestem chyba zmuszona stwierdzić, że mój borderek jest stosunkowo emocjonalny )

A jakie są wasze psy? Też są tak zależne od waszych emocji?

  • Magdalena Michałek

    Manu też reaguje na moje emocje, a że jest psem uległym to gdy ja jestem zła zawsze stara się mnie uspokoić – ziewa, cmokaskuje, oblizuje się, albo siada do mnie tyłem. Idealny pies do uczenia się sygnałów uspokajających. Pozdrawiam